Olivia
była uparta. W dodatku rozpieszczona. Jak postanowiła, tak miało
być. Razem z Lily zarywały noce, by nauczyć się wszystkich
przydatnych rzeczy. Jednak było oczywiste, że nie nauczą się
wszystkiego w niecały tydzień. Były dopiero na pierwszym roku!
Niedawno nauczyły się jak poprawnie trzymać różdżkę, a jedynym
zaklęciem jakie znały było chyba Wingardium Leviosa. Większość
nie dawało im szans na przejście eliminacji i nie można ich za to
winić.To, że drugie i trzecie roczniki też nie są jakoś
specjalnie zaawansowane nie miało znaczenia. W porownaniu do
pierwszaków umiały przecież znacznie więcej. Czasem miało się
wrażenie, że chcą się poddać, jednak honor im nie pozwalał.
Trwało to już tak od początku tygodnia. Byle tylko utrzeć
wszystkim nosa. Przyjaciele pomagali im jak mogli, ale nie mieli tyle
wolnego czasu, aby nauczyć ich wszystkiego. Pod koniec miesiąca
miał odbyć się mecz - gryfoni przeciwko krukonom. Chris zarządził
dodatkowe treningi. Lily musiała dzielić swój czas wolny na
treningi quidditcha i naukę. Prawda, że wspaniały czas wolny?
Olivia miała własne problemy z którymi nikt nie mógł jej pomóc.
Praktycznie nie spała. Męczyły ją koszmary. Do eliminacji został
jeden dzień. Do meczu tydzień.
-Nie
mogę nauczyć się tego zaklęcia! - krzyk Lily rozniósł się po
jednej z opuszczonych sal. - Olivii udało się za drugim razem! To
nie fair!
-Lily
uspokój się! - krzyknął Albus.
-No!
Teraz to się wymądrzasz! A co było pół godziny temu?
-Uspokójcie
się! - krzyknął James, który próbował nauczyć ich drętwoty. -
Jak będziecie się kłócić to się wam nie uda!
Olivia
i Scorpius przyglądali się rodzeństwu z rozbawieniem. Im już
dawno udało się opanować drętwotę do perfekcji. James był
niezbyt zadowolony z towarzystwa Malfoya, ale musiał to przeboleć.
Lily obiecała mu, że jeśli im pomoże to zaniecha zemsty. Olivia i
Scor jeszcze raz na nich popatrzyli. Czerwona ze złości Lily,
obrażony Albus i śmiertelnie poważny James. Musieli zaciskać
usta, żeby się nie roześmiać. W końcu Olivia nie wytrzymała i
wybuchła śmiechem. Zaraz potem dołączył do niej Scorpius.
Pierwsza myśl rodzeństwa brzmiała: „Malfoy się śmieje? On w
ogóle potrafi się uśmiechać?”. Jednak zaraz potem otrząsnęli
się z pierwszego szoku.
-Z
czego się śmiejecie?! - krzyknęła Lily.
-No
bo... - zaczęła Olivia, ale zaraz znowu rozległ się jej śmiech.
- wy... - kolejna fala śmiechu – tak śmiesznie... -śmiech-
wyglądacie!
-Gdybyście
się widzieli! - dodał Malfoy, widząc, że Olivia już za wiele nie
powie. Zaraz ponownie wybuchł śmiechem. Rodzeństwo spojrzało po
sobie z miną typu „Zwariowali?”. Jednak zaraz w sali rozległ
się śmiech całej piątki.
Nadeszła
noc, a wraz z nią kolejne koszmary Olivii. Ostatnio pojawiały się
coraz częściej i były bardziej realistyczne. Śniły jej się
kłótnie rodziców. Za każdym razem budziła się z krzykiem zanim
jeszcze zdążyła dobrze zasnąć. Doszedł do tego wszystkiego
jeszcze stres przed eliminacjami. Nic więc dziwnego, że gdy rano
stanęła przed lustrem jęknęła. Miała podkrążone oczy z powodu
wielu nie przespanych nocy, a jej długie loki były poplątane.
Zmęczenie dawało swe znaki. Ziewnęła. Wzięła do ręki szczotkę
i zaczęła próbować ujarzmić swoje włosy. Właśnie tak zastała
ją Lily. Dziwiło ją, że coraz częściej widuje swoją
przyjaciółkę, która nieraz spała do południa, jeszcze przed
wschodem słońca. Jednak widziała ostatnio, że nie wysypiała się
zbyt dobrze. Wolała się nie dopytywać.
-Trzeba
je spryskać wodą. Inaczej ich nie rozczeszesz. No chyba, że Rose
zna jakieś fajne zaklęcie. - Olivia zerknęła na łóżko Rose.
-Nie
będę jej budzić. Pomagała nam wczoraj do późna. Powinna się
wyspać. - Lily jeszcze raz spojrzała na wory pod oczami u Olivii.
-A
ty nie? Wyglądasz jakbyś nie spała przez dobry tydzień. - Olivia
zwiesiła głowę.
-Koszmary.
- wydukała tylko.
-Trzeba
pójść do pani Pomfery. Może ma eliksir słodkiego snu. - Olivia
pokiwała głową. Nagle rozległ się wrzask. Dziewczyny odwróciły
się.
-Na
Merlina! Trzymaj tego kocura koło siebie! Myślałam, że zawału
dostanę! - Na łóżku Amandy leżała Mgiełka i bawiła się jej
włosami. Lily posłusznie zabrała kotkę.
-Co
się stało? - spytała zaspana Rose.
-Mgiełka
wzięła włosy Amandy za zabawkę. - Wyjaśniła Lily. - Możesz
jeszcze spać. Dopiero piąta. - Jednak Rose pokręciła głową.
-Jak
już się obudziłam to nie zasnę. Boże, Olivia co się stało z
twoimi włosami! - krzyknęła Rose. Amanda też nagle się tym
zainteresowana.
-Pokaż
je. - powiedziała właścicielka blond włosów. Wzięła różdżkę
i zaczęła mamrotać coś przy jej włosach. - Gotowe! - oznajmiła
po chwili. Jakieś pięć minut i Olivia nie miała już szopy na
głowie i wielkich worów pod oczami. Dziewczyny dały jej także coś
na przebudzenie. Żeby przypadkiem nie zemdlała podczas eliminacji.
Godzinę później wszystkie razem postanowiły zejść na śniadanie.
Wśród
gryfońskiej „elity” jak zwykle wybuchał odgłos śmiechu.
Olivia zdecydowanie czuła się lepiej niż z samego rana. Wszyscy
byli podekscytowani eliminacjami.
-Musi
to być bardzo ważne skoro profesor McGonagall zawiesiła zajęcia.
- powiedział James. Wszyscy zgodnie pokiwali głowami.
-A
ty James startujesz? - spytała Lily.
-No
oczywiście, że tak! Co ty sobie myślisz?
-Ja
też startuje. - wtrącił się Fred.
-Ja,
Lucas, Hugo, Angelina, Molly, Dominique i Roxane też startujemy. -
wymieniła Rose.
-Podsumowując.
Na pewno nie ma tyle miejsc, żeby pojechali wszyscy. - powiedział
Olivia. Wszyscy potwierdzili.
-Runda
pierwsza eliminacji rozpocznie się za pół godziny. - oznajmił
Lucas. Wszyscy popatrzyli na niego zdumieni i ruszyli pędem do
swoich dormitoriów. Zdecydowanie przy rozmowach czas płynie
szybciej.
Wybiła
dziesiąta. Pierwsza część eliminacji polegała na wypełnieniu
testu. Część teoretyczna. Większość pytań zaczynała się tak
: Co byś zrobił/a gdyby... Niektóre pytania były dość
trudne, jednak nauczyciele powiedzieli, że najwięcej zależy od
części praktycznej. Olivia i Lily nie wiedziały czy się cieszyć,
czy płakać. Po zakończeniu części teoretycznej mieli godzinę
przerwy.
-Co
napisałaś w pytaniu 13? Nie miałam pojęcia jakiego zaklęcia
wtedy użyć. - spytała Lily Rose,
-Zaawansowane
zaklęcie ujawniające by wystarczyło. - odpowiedziała rudowłosa.
-Rozpoczynamy
część praktyczną. Będziecie wchodzić po dwanaście osób. -
rozległ się głos dyrektorki. - Pierwsza dwunastka to Alison, Bell,
Gestrenge. Potter Lily, Malfoy, Potter Albus, Wesley Hugon, Wesley
Rose... - Lily przestała już słuchać. Nic nie docierało. -
Zapraszam do sali.
Chwila
tremy. Pięć minut zwątpienia. Czy dam radę? Wewnętrzna blokada
przed rzuceniem zaklęcia. Stoję jak słup. Olivia szturchnęła
mnie w bok. Przeszedł koło nas James. Mruknął coś w stylu: Dacie
radę! No oczywiście, że damy radę! Prawda? Każą im rzucić
jakieś zaklęcie. Dobra zaczynamy. Transmutacja – porażka. Nie
umiem zamienić tej myszy w szkatułkę! Dobra. Wdech. Wydech. Wdech.
Wydech. Zaklęcia i uroki? Chyba nie najgorzej. Chociaż i tak nie
będę w czołówce. Rose bije wszystkich na głowę. Obrona.
Pojedynek z jakąś krukonką z trzeciego roku. Przecież ona mnie
zmiażdży! Nie no dobra. Spokojnie. Przeżyję. Na pewno dam radę.
Olivia pojedynkuje się z jakimś wielkim ślizgonem. Malfoy i Albus
patrzą na niego z niepokojem. Pewnie wiedzą kto to. Ja niestety
nie. Kłaniam się. Rzucam zaklęcie. Pudłuje. Dostałam czymś i
teraz wiszę głową w dół. Olivia ma chyba trochę inną taktykę.
Najpierw tarcza, później drętwota. Trzeba spróbować. Idzie mi
trochę lepiej.
Olivia
krzyczy. Chyba mocno dostała. Leży teraz na drugim końcu sali. Nie
podnosi się. Chwila nieuwagi i dostałam zaklęciem. Jestem
spetryfikowana. Nie mogę się ruszyć.
-Lily
Luna Potter jest niezdolna do dalszej walki. - ogłasza sędzia.
Na
końcu sali Olivia jęknęła. Próbowała się podnieść. Ręce jej
drżały. Wzięła różdżkę.
-I
tak już zostałaś wykluczona z eliminacji, mała. - powiedział
ślizgon.
-Nie
mów... Do mnie... Mała! - krzyknęła Olivia zdenerwowana. -
Drętwota! - Nie wiadomo czy to przez to, że była zdenerwowana, czy
znalazła w sobie jakąś wielką wewnętrzną siłę. W każdym bądź
razie zaklęcie posłało ślizgona na przeciwległą ścianę.
Wszystkim opadła szczęka. Sędzia chyba chciał coś powiedzieć,
ale zaniemówił z wrażenia. Olivia podeszła do Lily i pomogła jej
wstać.
-Nic
ci nie jest? - zapytała Lily wstając.
-Nie.
Oprócz tego, że mam szramę na policzku, draśnięcie na udzie,
jestem cała poobijana i boli mnie głowa. - uśmiechnęła się
Olivia.
-Ty
i ta twoja głowa. - powiedziała Lily z uśmiechem. - Jak ty to
zrobiłaś?! - zmieniła temat.
-Nie
wiem. - odpowiedział szczerze Olivia. - I tak przegrałyśmy. -
Olivia wzruszyła ramionami. Do Lily dopiero teraz dotarła ta
straszna prawda.
-No
tak. - odpowiedziała Lily smutno.
-Chodźmy
już. Na kolacji ogłoszą wyniki. Skro my nie przejdziemy to chociaż
trzymajmy kciuki za resztę. - Lily pokiwała głową.
-Okej.
- ruszyły do dormitorium, ignorując pytania innych uczniów: jak
poszły eliminacje. Chciały tylko zaszyć się w swojej wieży. Gdy
tylko weszły, Lily rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać.
Olivia usiadła na skraju łóżka.
-Wiesz
co? Zawsze byłam oczkiem w głowie dla moich rodziców i braci.
Nawet dla kuzynostwa. Niby fajnie! Zawsze dostawałam to czego
chciałam. Tysiące prezentów. Jedyna potrafię pogodzić moich
braci na dłużej niż dwie minuty. A jednak wszyscy ciągle się o
mnie martwią! Zawsze traktują mnie jak malutką, czteroletnią
Liluś, która nie umie sobie poradzić sama! Dla której świat jest
zbyt niebezpieczny! Najchętniej pewnie zamknęliby mnie w wysokiej
wieży bez drzwi, której strzegły by DEMENTORY! - jakaś książka
poleciała na drugi koniec pokoju. - I wiesz co? Miałam wreszcie
okazję, żeby udowodnić im, że poradzę sobie sama. I nie wyszło!
Teraz będzie jeszcze gorzej! - szloch Lily rozniósł się po
dormitorium. Olivia przytuliła przyjaciółkę uspokajająco.
-Mieszkałam
we Włoszech od urodzenia. Zawsze miałam to czego chciałam. Rodzice
dawali mi wszystko o czym tylko marzyłam, ale sami nigdy nie mieli
dla mnie czasu. Nie mam żadnej rodziny od strony matki. Kiedyś się
jej zapytałam: Gdzie mieszka twoja mama mamusiu? Odpowiedział mi,
że nie wie. Mój dziadek i babcia zginęli w wypadku ponad pięć
lat temu. Wtedy już całkiem zostałam osamotniona. Rodzice nigdy
się mną nie przejmowali. Nie zwracali na mnie dużej uwagi. Miałam
przyjaciółkę. Jedną jedyną. Nazywała się Monica. Została we
Włoszech kiedy pod koniec wakacji rodzice przeprowadzili się do
Anglii. Pisze do niej czasem listy. Wie, że jestem czarownicą. Gdy
przyjechałam do Anglii nie znałam nikogo. Byłam sama w wielkim
mieście. Włoskie miasteczka w porównaniem z Londynem to małe
wsie. - Olivia uśmiechnęła się na wspomnienie wąskich, włoskich
uliczek. - Później dostałam list z Hogwartu. Byłam taka
szczęśliwa! Ale mama była zdenerwowana, a tata jakiś nieswój.
Później przyjechałam tutaj. Czułam się jak w bajce i dalej się
tak czuję. Nie potrzebnie się smucić. Starsze rodzeństwo już tak
ma. Martwią się o ciebie bo mają potrzebę troszczyć się o
kogoś. To tak samo normalnie jak to, że rodzeństwo kłóci się ze
sobą, skacze sobie do oczu, a później się godzi.
-To
prawda. Albus kłócił się z Jamsem non stop a później jak ten
coś nabroi to ten i tak wstawi się za nim. - Lily roześmiała się.
- Kiedyś kłócili się przez dwa tygodnie. Później James zbił
filiżanki z ulubionej zastawy mamy myjąc naczynia. Albus pomógł
mu wszystko ukryć. Do tej pory mama nie wie co się stało z jej
filiżankami.
-Za
trzy godziny kolacja. Muszę iść do skrzydła szpitalnego i
doprowadzić się do porządku. - powiedział Olivia wstając z
łóżka. - Ty też powinnaś.
-Idę.
- powiedział Lily i dołączyła do przyjaciółki.
*
* *
Trzy
godziny później siedzieli na kolacji śmiejąc się i gawędząc ze
sobą. Wstała dyrektorka. Wszyscy zamilkli.
-W
związku z nadchodzącą wymianą zostały przeprowadzone eliminacje.
Sędziowie wybrali już reprezentację naszej szkoły. Najpierw
kategoria od pierwszego do trzeciego roku. Z największą liczbą
punktów Rose Wesley. - rozległy się brawa. - Na drugim miejscu
James Syriusz Potter. Reszta naszej reprezentacji to: Albus Severus
Potter za wspaniałe wyniki z eliksirów. Scropius Malfoy za idealne
zaklęcia i uroki. - oklaski ze strony Slytherinu. - I uwaga. Dwa
ostatnie wolne miejsca zajmują Lily Luna Potter i Olivia Gestrenge
za wspaniałe pojedynki. - Tym razem nikt nie klaskał wszyscy
osłupieli. Jednak za chwilę się opamiętali a dziewczyny skakały
z radości. Nie słuchały już dalszej wypowiedzi dyrektorki. Były
takie szczęśliwe, że już nic je nie obchodziło. Dopiero Rose
przywróciła je do porządku.
-Ej,
dziewczyny, mamy iść z dyrektorką... -powiedziała, szturchając
Lily w ramię. Dziewczyny otrząsnęły się i posłusznie poszły
razem z Rose.
*
* *
Ktoś
kto nigdy nie był w gabinecie dyrektora w Hogwarcie nie mógł ukryć
zdziwienia i zachwytu, gdy już tam trafił. No przecież nie co
dzień widuję się ożywający posąg, zwłaszcza jeśli pochodzi
się z rodziny mugoli. Zrozumiecie więc pewnie co mogła poczuć
Olivia w chwili, gdy złota chimera odsunęła się ukazując schody
do gabinetu. Sam gabinet też nie przypominał przecież tych
mugolskich. No chyba, że w jakiejś szkole dyrektor jednak posiada
gadającą czapkę i feniksa. Oprócz tych dwóch niecodziennych
rzeczy, można było zauważyć tam jeszcze stosy ksiąg i
pergaminów, oraz gadające portrety dawnych dyrektorów Hogwartu,
które zamilkły, gdy cała dwunastka w ciszy weszła do gabinetu,
czekając aż profesor McGonagall zacznie mówić.
-
Pewnie niektórzy z was zastanawiając się dlaczego akurat wy
zostaliście wybrani do reprezentacji? Otóż razem z całą kadrą
nauczycielską stwierdziliśmy, że każdy z was posiada jakiś
talent. Możecie nawet o tym nie wiedzieć. Niekoniecznie ten talent
jest widoczny, czy rozwinięty. Patrzyliśmy też na to, jakie
zrobiliście postępy od początku roku i stwierdziliśmy, że mimio
lenistwa niektórych – tu spojrzała na Jamesa - jesteście
odpowiednimi kandydatami do reprezentowania naszej szkoły. Mam
nadzieję, że się postaracie i nas nie zawiedziecie. Więc tak jak
mówiłam już na uczcie – Z pierwszej kategorii - Rose za
wspaniałe wyniki z testów teoretycznych oraz doskonałe zaklęcia i
uroki. James za świetną transmutacje. Albus za bezbłędne
eliksiry. Scorpius za perfekcyjne zaklęcia i uroki. Lily i Olivii za
piękne pojedynki i współpracę. Nie ukrywam, że niektórzy
uczestniczy mieli więcej punktów niż wy, ale stwierdziliśmy, że
wy lepiej się dogadacie. Przynajmniej mam takie nadzieję... - tu
spojrzała na Jamesa i Scorpiusa. - A więc moi drodzy jesteście
reprezentacją Hogwartu. Życzę wam powodzenia na części
turniejowej i świetniej zabawy na zajęciach integracyjnych.
Będziecie mieć dodatkowe zajęcia z praktyki trzy razy w tygodniu.
Razem. Dodatkowo biegacie co rano, ćwiczycie teorie i podstawy
innych języków. - tu wszyscy jęknęli. - O miejscu etapu dowiecie
się dwa tygodnie przed wyjazdem. Poinformuje was gdy tylko dostanę
taką wiadomość. Czy są jakieś pytania?
-Czy
mamy jakiś oficjalny strój? - spytała Lily. Dyrektorka pokiwała
głową.
-Tak,
stroje dla reprezentacji będą gotowe za kilka dni. Coś jeszcze? -
Albus podniósł rękę.
-Czy
naprawdę musimy biegać co rano?
-Bezwarunkowo.
- W tej chwili cała siódemka musiała pogodzić się z wizją
wstawania o piątej rano.
-Kiedy
mamy treningi? - Olivia zadała najistotniejsze jak do tej pory
pytanie.
-W
środy od 16 do 19, soboty i niedziele od 9 do 12 i od 15 do 19.
Jeśli to nie wystarczy dołożymy jeszcze zajęcia w piątki i
poniedziałki. To wszystko? - uczniowie zgodnie pokiwali głowami. -
W takim razie możecie już iść. Zostanie jeszcze ze mną druga
kategoria...
Lily
i Olivia opuściły salę. Zaraz za nimi wyszli Scorpius i Albus.
-Ale
czad! - krzyknęła Lily.
-No
może oprócz biegania o 6 rano.... - powiedziała Olivia.
-No
jakbyś położyła się spać o normalnej godzinie, a nie czytałabyś
książki czy skrobałaś coś na tych kartkach do drugiej w nocy, to
może byś i wstawała normalnie.
-Ja
rysuje! Zresztą wstawanie przed świtem wcale nie jest normalne...
-No
wiesz zależy dla kogo... Nie chcę cię martwić, ale ona nawet na
wakacjach nie śpi dłużej niż do siódmej. - powiedział Albus z
uśmiechem. Olivia ziewnęła.
-Wybaczcie,
ale jestem już zmęczona, idę się położyć. - odeszła w stronę
dormitorium. Chłopcy spojrzeli po sobie - była dopiero siedemnasta.
Chcieli pójść za Olivią jednak przeszkodziła im w tym ręka
Lily.
-Nie
spała od tygodnia. Męczą ją koszmary.-powiedział rudowłosa.
Albus
i Scorpius zostali na miejscu. Gawędzili ze sobą jeszcze przez
jakiś czas po czym rozeszli się do swoich salonów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz