czwartek, 14 kwietnia 2016

Rozdział 8: Eliminacje


Olivia była uparta. W dodatku rozpieszczona. Jak postanowiła, tak miało być. Razem z Lily zarywały noce, by nauczyć się wszystkich przydatnych rzeczy. Jednak było oczywiste, że nie nauczą się wszystkiego w niecały tydzień. Były dopiero na pierwszym roku! Niedawno nauczyły się jak poprawnie trzymać różdżkę, a jedynym zaklęciem jakie znały było chyba Wingardium Leviosa. Większość nie dawało im szans na przejście eliminacji i nie można ich za to winić.To, że drugie i trzecie roczniki też nie są jakoś specjalnie zaawansowane nie miało znaczenia. W porownaniu do pierwszaków umiały przecież znacznie więcej. Czasem miało się wrażenie, że chcą się poddać, jednak honor im nie pozwalał. Trwało to już tak od początku tygodnia. Byle tylko utrzeć wszystkim nosa. Przyjaciele pomagali im jak mogli, ale nie mieli tyle wolnego czasu, aby nauczyć ich wszystkiego. Pod koniec miesiąca miał odbyć się mecz - gryfoni przeciwko krukonom. Chris zarządził dodatkowe treningi. Lily musiała dzielić swój czas wolny na treningi quidditcha i naukę. Prawda, że wspaniały czas wolny? Olivia miała własne problemy z którymi nikt nie mógł jej pomóc. Praktycznie nie spała. Męczyły ją koszmary. Do eliminacji został jeden dzień. Do meczu tydzień.

-Nie mogę nauczyć się tego zaklęcia! - krzyk Lily rozniósł się po jednej z opuszczonych sal. - Olivii udało się za drugim razem! To nie fair!

-Lily uspokój się! - krzyknął Albus.

-No! Teraz to się wymądrzasz! A co było pół godziny temu?

-Uspokójcie się! - krzyknął James, który próbował nauczyć ich drętwoty. - Jak będziecie się kłócić to się wam nie uda!

Olivia i Scorpius przyglądali się rodzeństwu z rozbawieniem. Im już dawno udało się opanować drętwotę do perfekcji. James był niezbyt zadowolony z towarzystwa Malfoya, ale musiał to przeboleć. Lily obiecała mu, że jeśli im pomoże to zaniecha zemsty. Olivia i Scor jeszcze raz na nich popatrzyli. Czerwona ze złości Lily, obrażony Albus i śmiertelnie poważny James. Musieli zaciskać usta, żeby się nie roześmiać. W końcu Olivia nie wytrzymała i wybuchła śmiechem. Zaraz potem dołączył do niej Scorpius. Pierwsza myśl rodzeństwa brzmiała: „Malfoy się śmieje? On w ogóle potrafi się uśmiechać?”. Jednak zaraz potem otrząsnęli się z pierwszego szoku.

-Z czego się śmiejecie?! - krzyknęła Lily.

-No bo... - zaczęła Olivia, ale zaraz znowu rozległ się jej śmiech. - wy... - kolejna fala śmiechu – tak śmiesznie... -śmiech- wyglądacie!

-Gdybyście się widzieli! - dodał Malfoy, widząc, że Olivia już za wiele nie powie. Zaraz ponownie wybuchł śmiechem. Rodzeństwo spojrzało po sobie z miną typu „Zwariowali?”. Jednak zaraz w sali rozległ się śmiech całej piątki.

Nadeszła noc, a wraz z nią kolejne koszmary Olivii. Ostatnio pojawiały się coraz częściej i były bardziej realistyczne. Śniły jej się kłótnie rodziców. Za każdym razem budziła się z krzykiem zanim jeszcze zdążyła dobrze zasnąć. Doszedł do tego wszystkiego jeszcze stres przed eliminacjami. Nic więc dziwnego, że gdy rano stanęła przed lustrem jęknęła. Miała podkrążone oczy z powodu wielu nie przespanych nocy, a jej długie loki były poplątane. Zmęczenie dawało swe znaki. Ziewnęła. Wzięła do ręki szczotkę i zaczęła próbować ujarzmić swoje włosy. Właśnie tak zastała ją Lily. Dziwiło ją, że coraz częściej widuje swoją przyjaciółkę, która nieraz spała do południa, jeszcze przed wschodem słońca. Jednak widziała ostatnio, że nie wysypiała się zbyt dobrze. Wolała się nie dopytywać.

-Trzeba je spryskać wodą. Inaczej ich nie rozczeszesz. No chyba, że Rose zna jakieś fajne zaklęcie. - Olivia zerknęła na łóżko Rose.

-Nie będę jej budzić. Pomagała nam wczoraj do późna. Powinna się wyspać. - Lily jeszcze raz spojrzała na wory pod oczami u Olivii.

-A ty nie? Wyglądasz jakbyś nie spała przez dobry tydzień. - Olivia zwiesiła głowę.

-Koszmary. - wydukała tylko.

-Trzeba pójść do pani Pomfery. Może ma eliksir słodkiego snu. - Olivia pokiwała głową. Nagle rozległ się wrzask. Dziewczyny odwróciły się.

-Na Merlina! Trzymaj tego kocura koło siebie! Myślałam, że zawału dostanę! - Na łóżku Amandy leżała Mgiełka i bawiła się jej włosami. Lily posłusznie zabrała kotkę.

-Co się stało? - spytała zaspana Rose.

-Mgiełka wzięła włosy Amandy za zabawkę. - Wyjaśniła Lily. - Możesz jeszcze spać. Dopiero piąta. - Jednak Rose pokręciła głową.

-Jak już się obudziłam to nie zasnę. Boże, Olivia co się stało z twoimi włosami! - krzyknęła Rose. Amanda też nagle się tym zainteresowana.

-Pokaż je. - powiedziała właścicielka blond włosów. Wzięła różdżkę i zaczęła mamrotać coś przy jej włosach. - Gotowe! - oznajmiła po chwili. Jakieś pięć minut i Olivia nie miała już szopy na głowie i wielkich worów pod oczami. Dziewczyny dały jej także coś na przebudzenie. Żeby przypadkiem nie zemdlała podczas eliminacji. Godzinę później wszystkie razem postanowiły zejść na śniadanie.

Wśród gryfońskiej „elity” jak zwykle wybuchał odgłos śmiechu. Olivia zdecydowanie czuła się lepiej niż z samego rana. Wszyscy byli podekscytowani eliminacjami.

-Musi to być bardzo ważne skoro profesor McGonagall zawiesiła zajęcia. - powiedział James. Wszyscy zgodnie pokiwali głowami.

-A ty James startujesz? - spytała Lily.

-No oczywiście, że tak! Co ty sobie myślisz?

-Ja też startuje. - wtrącił się Fred.

-Ja, Lucas, Hugo, Angelina, Molly, Dominique i Roxane też startujemy. - wymieniła Rose.

-Podsumowując. Na pewno nie ma tyle miejsc, żeby pojechali wszyscy. - powiedział Olivia. Wszyscy potwierdzili.

-Runda pierwsza eliminacji rozpocznie się za pół godziny. - oznajmił Lucas. Wszyscy popatrzyli na niego zdumieni i ruszyli pędem do swoich dormitoriów. Zdecydowanie przy rozmowach czas płynie szybciej.

Wybiła dziesiąta. Pierwsza część eliminacji polegała na wypełnieniu testu. Część teoretyczna. Większość pytań zaczynała się tak : Co byś zrobił/a gdyby... Niektóre pytania były dość trudne, jednak nauczyciele powiedzieli, że najwięcej zależy od części praktycznej. Olivia i Lily nie wiedziały czy się cieszyć, czy płakać. Po zakończeniu części teoretycznej mieli godzinę przerwy.

-Co napisałaś w pytaniu 13? Nie miałam pojęcia jakiego zaklęcia wtedy użyć. - spytała Lily Rose,

-Zaawansowane zaklęcie ujawniające by wystarczyło. - odpowiedziała rudowłosa.

-Rozpoczynamy część praktyczną. Będziecie wchodzić po dwanaście osób. - rozległ się głos dyrektorki. - Pierwsza dwunastka to Alison, Bell, Gestrenge. Potter Lily, Malfoy, Potter Albus, Wesley Hugon, Wesley Rose... - Lily przestała już słuchać. Nic nie docierało. - Zapraszam do sali.

Chwila tremy. Pięć minut zwątpienia. Czy dam radę? Wewnętrzna blokada przed rzuceniem zaklęcia. Stoję jak słup. Olivia szturchnęła mnie w bok. Przeszedł koło nas James. Mruknął coś w stylu: Dacie radę! No oczywiście, że damy radę! Prawda? Każą im rzucić jakieś zaklęcie. Dobra zaczynamy. Transmutacja – porażka. Nie umiem zamienić tej myszy w szkatułkę! Dobra. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Zaklęcia i uroki? Chyba nie najgorzej. Chociaż i tak nie będę w czołówce. Rose bije wszystkich na głowę. Obrona. Pojedynek z jakąś krukonką z trzeciego roku. Przecież ona mnie zmiażdży! Nie no dobra. Spokojnie. Przeżyję. Na pewno dam radę. Olivia pojedynkuje się z jakimś wielkim ślizgonem. Malfoy i Albus patrzą na niego z niepokojem. Pewnie wiedzą kto to. Ja niestety nie. Kłaniam się. Rzucam zaklęcie. Pudłuje. Dostałam czymś i teraz wiszę głową w dół. Olivia ma chyba trochę inną taktykę. Najpierw tarcza, później drętwota. Trzeba spróbować. Idzie mi trochę lepiej.

Olivia krzyczy. Chyba mocno dostała. Leży teraz na drugim końcu sali. Nie podnosi się. Chwila nieuwagi i dostałam zaklęciem. Jestem spetryfikowana. Nie mogę się ruszyć.

-Lily Luna Potter jest niezdolna do dalszej walki. - ogłasza sędzia.

Na końcu sali Olivia jęknęła. Próbowała się podnieść. Ręce jej drżały. Wzięła różdżkę.

-I tak już zostałaś wykluczona z eliminacji, mała. - powiedział ślizgon.

-Nie mów... Do mnie... Mała! - krzyknęła Olivia zdenerwowana. - Drętwota! - Nie wiadomo czy to przez to, że była zdenerwowana, czy znalazła w sobie jakąś wielką wewnętrzną siłę. W każdym bądź razie zaklęcie posłało ślizgona na przeciwległą ścianę. Wszystkim opadła szczęka. Sędzia chyba chciał coś powiedzieć, ale zaniemówił z wrażenia. Olivia podeszła do Lily i pomogła jej wstać.

-Nic ci nie jest? - zapytała Lily wstając.

-Nie. Oprócz tego, że mam szramę na policzku, draśnięcie na udzie, jestem cała poobijana i boli mnie głowa. - uśmiechnęła się Olivia.

-Ty i ta twoja głowa. - powiedziała Lily z uśmiechem. - Jak ty to zrobiłaś?! - zmieniła temat.

-Nie wiem. - odpowiedział szczerze Olivia. - I tak przegrałyśmy. - Olivia wzruszyła ramionami. Do Lily dopiero teraz dotarła ta straszna prawda.

-No tak. - odpowiedziała Lily smutno.

-Chodźmy już. Na kolacji ogłoszą wyniki. Skro my nie przejdziemy to chociaż trzymajmy kciuki za resztę. - Lily pokiwała głową.

-Okej. - ruszyły do dormitorium, ignorując pytania innych uczniów: jak poszły eliminacje. Chciały tylko zaszyć się w swojej wieży. Gdy tylko weszły, Lily rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Olivia usiadła na skraju łóżka.

-Wiesz co? Zawsze byłam oczkiem w głowie dla moich rodziców i braci. Nawet dla kuzynostwa. Niby fajnie! Zawsze dostawałam to czego chciałam. Tysiące prezentów. Jedyna potrafię pogodzić moich braci na dłużej niż dwie minuty. A jednak wszyscy ciągle się o mnie martwią! Zawsze traktują mnie jak malutką, czteroletnią Liluś, która nie umie sobie poradzić sama! Dla której świat jest zbyt niebezpieczny! Najchętniej pewnie zamknęliby mnie w wysokiej wieży bez drzwi, której strzegły by DEMENTORY! - jakaś książka poleciała na drugi koniec pokoju. - I wiesz co? Miałam wreszcie okazję, żeby udowodnić im, że poradzę sobie sama. I nie wyszło! Teraz będzie jeszcze gorzej! - szloch Lily rozniósł się po dormitorium. Olivia przytuliła przyjaciółkę uspokajająco.

-Mieszkałam we Włoszech od urodzenia. Zawsze miałam to czego chciałam. Rodzice dawali mi wszystko o czym tylko marzyłam, ale sami nigdy nie mieli dla mnie czasu. Nie mam żadnej rodziny od strony matki. Kiedyś się jej zapytałam: Gdzie mieszka twoja mama mamusiu? Odpowiedział mi, że nie wie. Mój dziadek i babcia zginęli w wypadku ponad pięć lat temu. Wtedy już całkiem zostałam osamotniona. Rodzice nigdy się mną nie przejmowali. Nie zwracali na mnie dużej uwagi. Miałam przyjaciółkę. Jedną jedyną. Nazywała się Monica. Została we Włoszech kiedy pod koniec wakacji rodzice przeprowadzili się do Anglii. Pisze do niej czasem listy. Wie, że jestem czarownicą. Gdy przyjechałam do Anglii nie znałam nikogo. Byłam sama w wielkim mieście. Włoskie miasteczka w porównaniem z Londynem to małe wsie. - Olivia uśmiechnęła się na wspomnienie wąskich, włoskich uliczek. - Później dostałam list z Hogwartu. Byłam taka szczęśliwa! Ale mama była zdenerwowana, a tata jakiś nieswój. Później przyjechałam tutaj. Czułam się jak w bajce i dalej się tak czuję. Nie potrzebnie się smucić. Starsze rodzeństwo już tak ma. Martwią się o ciebie bo mają potrzebę troszczyć się o kogoś. To tak samo normalnie jak to, że rodzeństwo kłóci się ze sobą, skacze sobie do oczu, a później się godzi.

-To prawda. Albus kłócił się z Jamsem non stop a później jak ten coś nabroi to ten i tak wstawi się za nim. - Lily roześmiała się. - Kiedyś kłócili się przez dwa tygodnie. Później James zbił filiżanki z ulubionej zastawy mamy myjąc naczynia. Albus pomógł mu wszystko ukryć. Do tej pory mama nie wie co się stało z jej filiżankami.

-Za trzy godziny kolacja. Muszę iść do skrzydła szpitalnego i doprowadzić się do porządku. - powiedział Olivia wstając z łóżka. - Ty też powinnaś.

-Idę. - powiedział Lily i dołączyła do przyjaciółki.





* * *





Trzy godziny później siedzieli na kolacji śmiejąc się i gawędząc ze sobą. Wstała dyrektorka. Wszyscy zamilkli.

-W związku z nadchodzącą wymianą zostały przeprowadzone eliminacje. Sędziowie wybrali już reprezentację naszej szkoły. Najpierw kategoria od pierwszego do trzeciego roku. Z największą liczbą punktów Rose Wesley. - rozległy się brawa. - Na drugim miejscu James Syriusz Potter. Reszta naszej reprezentacji to: Albus Severus Potter za wspaniałe wyniki z eliksirów. Scropius Malfoy za idealne zaklęcia i uroki. - oklaski ze strony Slytherinu. - I uwaga. Dwa ostatnie wolne miejsca zajmują Lily Luna Potter i Olivia Gestrenge za wspaniałe pojedynki. - Tym razem nikt nie klaskał wszyscy osłupieli. Jednak za chwilę się opamiętali a dziewczyny skakały z radości. Nie słuchały już dalszej wypowiedzi dyrektorki. Były takie szczęśliwe, że już nic je nie obchodziło. Dopiero Rose przywróciła je do porządku.

-Ej, dziewczyny, mamy iść z dyrektorką... -powiedziała, szturchając Lily w ramię. Dziewczyny otrząsnęły się i posłusznie poszły razem z Rose.


* * *



Ktoś kto nigdy nie był w gabinecie dyrektora w Hogwarcie nie mógł ukryć zdziwienia i zachwytu, gdy już tam trafił. No przecież nie co dzień widuję się ożywający posąg, zwłaszcza jeśli pochodzi się z rodziny mugoli. Zrozumiecie więc pewnie co mogła poczuć Olivia w chwili, gdy złota chimera odsunęła się ukazując schody do gabinetu. Sam gabinet też nie przypominał przecież tych mugolskich. No chyba, że w jakiejś szkole dyrektor jednak posiada gadającą czapkę i feniksa. Oprócz tych dwóch niecodziennych rzeczy, można było zauważyć tam jeszcze stosy ksiąg i pergaminów, oraz gadające portrety dawnych dyrektorów Hogwartu, które zamilkły, gdy cała dwunastka w ciszy weszła do gabinetu, czekając aż profesor McGonagall zacznie mówić.

- Pewnie niektórzy z was zastanawiając się dlaczego akurat wy zostaliście wybrani do reprezentacji? Otóż razem z całą kadrą nauczycielską stwierdziliśmy, że każdy z was posiada jakiś talent. Możecie nawet o tym nie wiedzieć. Niekoniecznie ten talent jest widoczny, czy rozwinięty. Patrzyliśmy też na to, jakie zrobiliście postępy od początku roku i stwierdziliśmy, że mimio lenistwa niektórych – tu spojrzała na Jamesa - jesteście odpowiednimi kandydatami do reprezentowania naszej szkoły. Mam nadzieję, że się postaracie i nas nie zawiedziecie. Więc tak jak mówiłam już na uczcie – Z pierwszej kategorii - Rose za wspaniałe wyniki z testów teoretycznych oraz doskonałe zaklęcia i uroki. James za świetną transmutacje. Albus za bezbłędne eliksiry. Scorpius za perfekcyjne zaklęcia i uroki. Lily i Olivii za piękne pojedynki i współpracę. Nie ukrywam, że niektórzy uczestniczy mieli więcej punktów niż wy, ale stwierdziliśmy, że wy lepiej się dogadacie. Przynajmniej mam takie nadzieję... - tu spojrzała na Jamesa i Scorpiusa. - A więc moi drodzy jesteście reprezentacją Hogwartu. Życzę wam powodzenia na części turniejowej i świetniej zabawy na zajęciach integracyjnych. Będziecie mieć dodatkowe zajęcia z praktyki trzy razy w tygodniu. Razem. Dodatkowo biegacie co rano, ćwiczycie teorie i podstawy innych języków. - tu wszyscy jęknęli. - O miejscu etapu dowiecie się dwa tygodnie przed wyjazdem. Poinformuje was gdy tylko dostanę taką wiadomość. Czy są jakieś pytania?

-Czy mamy jakiś oficjalny strój? - spytała Lily. Dyrektorka pokiwała głową.

-Tak, stroje dla reprezentacji będą gotowe za kilka dni. Coś jeszcze? - Albus podniósł rękę.

-Czy naprawdę musimy biegać co rano?

-Bezwarunkowo. - W tej chwili cała siódemka musiała pogodzić się z wizją wstawania o piątej rano.

-Kiedy mamy treningi? - Olivia zadała najistotniejsze jak do tej pory pytanie.

-W środy od 16 do 19, soboty i niedziele od 9 do 12 i od 15 do 19. Jeśli to nie wystarczy dołożymy jeszcze zajęcia w piątki i poniedziałki. To wszystko? - uczniowie zgodnie pokiwali głowami. - W takim razie możecie już iść. Zostanie jeszcze ze mną druga kategoria...

Lily i Olivia opuściły salę. Zaraz za nimi wyszli Scorpius i Albus.

-Ale czad! - krzyknęła Lily.

-No może oprócz biegania o 6 rano.... - powiedziała Olivia.

-No jakbyś położyła się spać o normalnej godzinie, a nie czytałabyś książki czy skrobałaś coś na tych kartkach do drugiej w nocy, to może byś i wstawała normalnie.

-Ja rysuje! Zresztą wstawanie przed świtem wcale nie jest normalne...

-No wiesz zależy dla kogo... Nie chcę cię martwić, ale ona nawet na wakacjach nie śpi dłużej niż do siódmej. - powiedział Albus z uśmiechem. Olivia ziewnęła.

-Wybaczcie, ale jestem już zmęczona, idę się położyć. - odeszła w stronę dormitorium. Chłopcy spojrzeli po sobie - była dopiero siedemnasta. Chcieli pójść za Olivią jednak przeszkodziła im w tym ręka Lily.

-Nie spała od tygodnia. Męczą ją koszmary.-powiedział rudowłosa.

Albus i Scorpius zostali na miejscu. Gawędzili ze sobą jeszcze przez jakiś czas po czym rozeszli się do swoich salonów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz