czwartek, 21 kwietnia 2016

Rozdział 9: Noc Duchów


Olivia po raz pierwszy od wielu dni się wyspała. Prawdopodobnie jej organizm był już tak zmęczony, że nie miał siły tworzyć nowych koszmarów, bo obudziła się dopiero następnego dnia rano. Co prawda o szóstej, a nie jak to wcześniej miała w zwyczaju o ósmej, czy dziewiątej, ale i tak było widać postęp.

Lily obudziła się i zastała Olivię rysującą coś w szkicowniku. Obok leżał pamiętnik. Lily odetchnęła z ulgą – przyjaciółka wyglądała na wyspaną.

-Co rysujesz? - spytała zerkając na rysunek.

-Reprezentacje Hogwartu. Naszą szóstkę już narysowałam – wskazała na rysunek leżący obok. - Ala się nie czepiaj nie umiem narysować mu tych okularów. Miny Scorpiusa też proszę nie komentować. - Lily jeszcze raz popatrzyła na rysunek i wybuchła śmiechem.

-A teraz co rysujesz? - spytała.

-No pozostałą szóstkę. Tylko zapomniałam jak David ma na nazwisko... No wiesz, ten krukon z szóstego roku... - Lily spojrzała jeszcze raz ponad ramieniem koleżanki i znów wybuchła śmiechem. Każda osoba była podpisana. Pod postacią Davida widniał napis: David Ja-Kiś-Tam.

-Ja-Kiś-Tam? - spytała Lily spomiędzy salw śmiechu.

-Tak! Dokładnie! - odpowiedziała Olivia także się uśmiechając.

Z uśmiechem na ustach ruszyły na śniadanie. Dobry humor znikł jednak już po kilku metrach. Co chwila ktoś rzucał im pogardliwe spojrzenie czy uwagę dotyczącą wymiany. Wiele osób sądziło, że rodzina Lily maczała w tym palce. Może i mieli powody , by to podejrzewać, bo w sumie ponad połowa kadry, była ze sobą spokrewniona, ale one na pewno nie maczały w tym palców. Tylko kilka osób (głównie ich rodzina i gryffindor) szczerze im gratulowali.



* * *



Usiadły przy stole Gryffindoru. Zaraz poleciały gratulacje. Jak na tak wczesną porę w sali siedziało sporo uczniów. Olivia nałożyła sobie smacznie wyglądający budyń czekoladowy. Lily zdecydowała się na zwykłą kanapkę. Po paru minutach na podest weszła dyrektorka. Uczniowie stwierdzili, że to staje się już na porządku dziennym.

-Proszę wszystkich o uwagę! Ze względu na zbliżające się uroczystości pozwolę sobie na krótką przemowę. - dyrektorka rozwinęła zwój pergaminu.

-Już widzę jaka ta przemowa będzie krótka... -jęknął James

-Jutro świętujemy Noc Duchów. Z tej okazji odbędzie się wieczorna uczta, a zajęcia na ten dzień ogłaszam za zawieszone od godziny dwunastej. - kontynuowała dyrektorka. - W sobotę odbędzie się mecz quidditcha Gryffindoru i Ravenclawu. Odbędzie się on na stadionie o godzinie jedenastej. Wracając do tematu turnieju jeszcze raz gratuluje wszystkim reprezentantom i ogłaszam iż – tu zrobiła kwaśną minę. - w niedziele odbędzie się konferencja prasowa. Reprezentantów zapraszam o czternastej do Wielkiej Sali. Dziękuję za uwagę.

Dziewczyny zaniemówiły.

-Konferencja prasowa? Ale... Jak? Kiedy? Co?! Ale... - zaczęła dukać Lily.

-Jeju! Lily Lunie Potter, największej gadule zabrakło słów! Zapiszę sobie ten dzień w kalendarzu! - zaśmiał się Fred. Lily rzuciła mu nienawistne spojrzenie.

-Grabisz sobie... - powiedziała.

-Dobra ludzie spokojnie! Wszyscy jesteśmy zaskoczeni! - powiedział James. Nagle Olivia wybuchła śmiechem. Wszyscy spojrzeli na nią zdziwieni.

-Patrzcie na minę Ala! - powiedziała z uśmiechem. Wszyscy spojrzeli w kierunku stołu ślizgonów. Jeśli reakcja Lily ich zaskoczyła to wyobraźcie sobie co pomyśleli na widok Albusa. Wyglądał na bardzo, bardzo, ale to bardzo zaskoczonego. Powiedzmy szczerze – wystąpienia publiczne nie były jego pasją, od czasu pewnego wywiadu. To była raczej działka Jamesa. Al szczerze nienawidził wszystkich wywiadów i konferencji – powiedzmy ogółem – wystąpień publicznych. Jednak chcąc nie chcąc był synem słynnego Harrego Pottera. Dziennikarze uwielbiali się wtrącać w ich życie, nawet teraz. Al jeśli tylko mógł wykręcał się od wszelkich wywiadów i konferencji. Jednak tym razem było to prawie niemożliwe. Chciał czy nie – na tej konferencji musiał się pojawić.

-Biedny! - powiedziała Rose.

-Czemu? - spytała Olivia

-Al nie cierpi dziennikarzy, od czasu artykułu, który pojawił się zaraz po tym jak trafił do Slytherinu. No wiesz, pierwsza strona, wielkie zdjęcie, a później ludzie obrażający cię na każdym kroku i plotkujący za twoimi plecami. - James się skrzywił. - Teraz unika wywiadów jak ognia, a jeśli już do jakiegoś dojdzie, jest tak zawstydzony i speszony, że tylko niewyraźnie mówi coś pod nosem i stara się odbiec od tematu.

-Trzeba mu pomóc. - powiedziała Olivia. Inni popatrzyli na nią pytająco. - No bo wyobraźcie sobie taką sytuacje! Przecież on się spali ze wstydu! - chcąc nie chcąc, musieli się z nią zgodzić. Nawet jeśli miewali większe i mniejsze spięcia, jak to z rodzeństwem bywa, to jednak nie chcieli żeby skompromitował się publicznie.

-Uważam, że ta cała konferencja to przesada. - powiedziała Lily. James przeciągnął się i spojrzał na nią łobuzerskim spojrzeniem.

-No co ty siostra? Może być całkiem zabawnie... - Lily pokręciła głową z niezadowoleniem.

-Konferencja. Z czym ci się to kojarzy? Mi z mnóstwem wścibskich dziennikarzy, niewygodnymi pytaniami i oślepiającymi fleszami. Gdzie tu zabawa? Każda najmniejsza pomyłka, informacja trafi do wszystkich możliwych gazet. Jeśli źle ułożę włosy trafię na okładkę wszystkich plotkarskich magazynów z wielkim nagłówkiem „panna Potter powinna sobie znaleźć nowego fryzjera” .- stwierdziła.

-Ty trafisz na okładkę plotkarskich magazynów a ja na okładkę „Czarownicy”. - powiedział James z uśmiechem. Lily prychnęła.

-„Czarownica” to też plotkarski magazyn...

-Dobra wasza wymiana zdań jest bardzo interesująca, lecz lepiej wymyślcie jak pomóc Alowi. - wtrąciła się Olivia.

-W czym chcecie mi pomóc? - usłyszeli głos Albusa. Wzrok wszystkich skupił się na Olivii. A ona to co? Kim ona jest, że musi wszystko wszystkim tłumaczyć?

-Stwierdziliśmy, że przydałoby ci.... Nauczyć się rozmawiać z dziennikarzami. - powiedziała prosto z mostu. Olivia taka właśnie była. Tajemnicza, nie owijająca w bawełnę, nieprzewidywalna. Najbardziej brakowało jej pewności siebie, ale to już inna bajka...

-A dlaczego twierdzicie, że potrzebna jest mi pomoc? - spytał Albus spokojnie. Zbyt spokojnie. - Nie jestem małym dzieckiem! Poradzę sobie sam! Żadna małolata nie będzie mi radzić! - słysząc te słowa, Lily wstała, cała czerwona ze złości, jednak zatrzymała ją ręka Olivii. Dopóki się nie odezwała nie było widać, że poruszyły ją słowa Albusa.

-Dla twojej wiadomości, chociaż nie wiem czy twój tępy mózg to przyjmie, jestem tylko rok od ciebie młodsza. Chcesz się skompromitować? Proszę bardzo. Nie przychodź tylko później z płaczem, gdy konferencja ukaże się w gazetach. Chcieliśmy ci pomóc, ale skoro twierdzisz, że sam sobie poradzisz... - mówiąc to wstała od stołu. Wszyscy zrozumieli, że za karę Albus nie otrzyma pomocy od nikogo. Olivia wyszła z Wielkiej Sali.

-Przesadziłeś Al. - powiedział Hugo podążając za Olivią.



* * *



[perspektywa Albusa]



No jasne, to ja jestem ten zły... Że niby ona to taka święta... Się znalazła ekspertka do spraw wystąpień publicznych! Znając życie nie była na ani jednym! Co ona może wiedzieć o tym, jak to być synem Harrego Pottera! Ja nie potrzebuję niczyjej pomocy. Dam sobie radę sam. Nie tylko James może być gwiazdą. Ja też potrafię być pewny siebie. Przecież ja zawsze jestem pewny siebie. Prawda? Chociaż może jednak Olivia miała trochę racji... Może chociaż nie chciałem przyjmować jej pomocy, to nie musiałem na nią, aż tak naskakiwać... Chciała dobrze... I jeszcze powiedziała to wszystko z takim spokojem i nieugiętością. Jej głos był taki chłodny i bezuczuciowy, że wolałbym gdyby krzyczała.

Przesadziłem.



* * *



Hugo był dosyć ciekawą osobą w rodzinie Wesleyów. Nie odzywał się bez potrzeby. Każda osoba znajdowała w nim oparcie. Umiał słuchać. Znalazł Olivię siedzącą na schodach w jakimś tajnym przejściu. Nawet nie wiedział, że je zna. Wpatrywała się w obraz przedstawiający walczące czarownice. Nie była smutna, ani rozgniewana. Nie było widać po niej żadnych emocji.

-Przesadził. - powiedział Hugo. Olivia pokręciła głową.

-Wiek w tym wypadku nie ma znaczenia. Był zły. Też bym była wkurzona. Chce udowodnić, że potrafi sobie poradzić. Jest jednym z Potterów. Z tego co zdążyłam zauważyć to posiadają oni niezły temperament. Al poradzi sobie. - Hugo odetchnął z ulgą. Olivia nie była Lily. Nie musiał jej teraz uspokajać. Różniły się od siebie. No przynajmniej w większości. - Zabraniam komukolwiek mu pomóc! - oznajmiła z pewnością w głosie. - Przekaż to pozostałym.

-Dobrze księżniczko. - powiedział Hugo rozbawiony. Olivia była rozpieszczona i to było widać, roześmiała się.

-Sorry Hugo... Nie jestem przyzwyczajona, że mogę ufać tylu ludziom.

-Czemu? - Olivia machnęła ręką.

-Kiedyś ci opowiem. - ruszyła w stronę salonu gryfonów. Hugo pokręcił głową. Potrafiła w ciągu dwóch sekund zmienić swoje zachowanie o 365 stopni.



* * *



Nazajutrz wszyscy z Gryffindoru wiedzieli o zakazie Olivii. Doprawdy Hugo umiał roznosić wieści. Choć Olivia wiedziała, że pierwszą osobą którą Al poprosi o pomoc będzie Scorpius. Mogła w sumie przekazać mu wiadomość o zakazie, jednak chciała żeby Al miał jakiś punkt oparcia. Chociaż nie łudźmy się, że Scor będzie umiał i chciał mu pomóc. Mimo tego, że Al był jednym z niego, w sumie nielicznych, przyjaciół to nie okazywał jakiś przejawów braterskiej miłości i ograniczy się najwyżej do kilku rad. W ten dzień miała się odbyć długo wyczekiwana uczta z okazji Nocy Duchów. W zamku aż czuć było podekscytowanie. Hogwart przystrojony był ozdobami. Pod sufitem Wielkiej Sali latały nietoperze. Na korytarzach porozmieszczane były dyniowe lampiony i różne inne ozdoby. Irytek znalazł nową zabawę – nakładanie niczego nie spodziewającym się uczniom dynie na głowy. Równo z wybiciem godziny dwunastej zakończyły się wszystkie zajęcia a uczniowie udali się do swoich salonów. Wszyscy nie mogli się doczekać uczty. Obiadu tego dnia miało nie być. Kolacja natomiast była przyśpieszona o całe dwie godziny. Ponoć dyrektorka szykowała jakąś niespodziankę. Po ostatnim. nie wiedzieli czy mają się bać, czy cieszyć. Tak nie mogli się doczekać uczty, (A może było to spowodowane głodem?) że do Wielkiej Sali ruszyli pół godziny przed jej rozpoczęciem. O dziwo była otwarta. Usiedli na swoich miejscach. James wiercił wzrokiem dziury w złotych talerzach.

-Jedzenie nie pojawi się nawet jeśli tak się wpatrujesz w te talerze. Nie pojawia się znikąd. - stwierdziła Rose.

-Jak to? Właśnie tak zawsze się pojawia. Znikąd. - James spojrzał na nią z zaskoczeniem, a Rose pokręciła głową w znaku zaprzeczenia.

-Nie mów mi, że nie byłeś nigdy w kuchni? To czary James. Coś na wzór.... teleportacji. Wszystko co położysz na stołach w kuchni pojawia się na stołach w Wielkiej Sali. Zawsze o ustalonej porze.

-Nawet nie pytam skąd to wiesz. - Rose roześmiała się i wzruszyła ramionami.

-Dużo czytam.

-W to akurat nie wątpię.

-A ty Olivia co tak cicho siedzisz. - spytała nagle Rose.

-A jakoś tak. Zamyśliłam się. - odparła.

-Nad czym? - spytała Lily z zaciekawieniem.

-No bo pomyślcie. Teleportacja wcale nie jest taka łatwa. Wymaga dużo nauki a nawet wtedy jest niebezpieczna. Można zaczarować przedmiot, żeby po jego dotknięciu przeniósł cię w wybrane miejsce. Ale to dalej działa z twoimi czarami. Z twoim dotykiem. Można za pomocą lewitacji przemieścić przedmiot. Jednak jak przenieść przedmiot nagle z miejsca na miejsce w ułamek sekundy? Jak go zaczarować? Jest takie zaklęcie? - to pytanie bardziej skierowane było do Rose. Jednak ta nie wiedziała.

-Jest. - odparł Scorpius. Jak zwykle pojawił się znikąd. Tak jak jedzenie. - To bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Skrzaty domowe nie raz przewyższają czarodziei umiejętnościami magicznymi więc raczej nie mają z nim problemu. Zwłaszcza, że przenoszą jedzenie zawsze w to samo miejsce. Kilka razy dziennie. Zresztą nie wykluczone jest, że zaczarowane są same stoły.

-Co masz na myśli? - spytała Lily nie przejmując się spojrzeniem Jamsa, któremu towarzystwo Malfoya wyraźnie było w niesmak.

-Pomyśl Potter. Jedzenie jest przenoszone zawsze w to samo miejsce. Zaklęciem można zaczarować stoły by wszystko co na nich położysz pojawiało się na ich odpowiednikach w Wielkiej Sali. - Lily pokiwała głową. To było w sumie logiczne.

-To musi być coś w rodzaju świstoklika. Tyle, że przenoszą tylko to co się na nich znajdzie. Bo same stoły się nie przenoszą. - powiedziała Rose.

-Ludzie, ja rozumiem, że to bardzo ciekawy temat, ale możecie wrócić do niego później? Dyrektorka wstała. - powiedział James.

Zajęci swoją rozmową nawet nie zauważyli kiedy Wielka Sala zapełniła się. Scorpius nagle zdał sobie sprawę, że siedzi przy stole gryfonów. Co prawda czasem to się zdarzało jednak zawsze siedział z nim Albus. Zdawszy sobie sprawę, że Albusa z nim nie ma, bo siedzi przy stole ślizgnów ruszył szybko w tę stronę nawet się nie pożegnawszy. Olivia pokręciła głową z niezadowoleniem jednak szybko przeniosła swój wzrok na dyrektorkę.

-Witam wszystkich na uczcie z okazji Nocy Duchów! Zanim przejdziemy do tego co w uczcie najprzyjemniejsze, czyli jedzenia mam dla was informację. Niektórzy z was będą szczęśliwi, jednak mam nadzieję, że znajdą się wśród was tacy których owa informacja zasmuci. Otóż chciałam was poinformować, że zaraz po feriach świątecznych odchodzę na emeryturę. Do tego czasu zostało nam jeszcze półtora miesiąca. Mam nadzieję, że spędzimy je w zgodzie i bez większych problemów. Życzę wszystkim udanej Nocy Duchów! - rozległy się oklaski. Olivia nie miała co powiedzieć na temat dyrektorki. Była w szkole dopiero od dwóch miesięcy.

-Ej... Ale skoro McGonagall idzie na emeryturę... To kto zostanie dyrektorem? - to pytanie które nurtowało wszystkich wypowiedział Fred.

-Boję się, że to ktoś kogo znamy. - stwierdziła Rose. Lily i James pokiwali głową. Też mieli takie przeczucia. Zmartwienie znikło jednak szybko przesłonięte przez rozbawienie. Uczta trwała do późnego wieczora. Przez kilka godzin jedli, żartowali i rozmawiali o wszystkim i o niczym. Olivia stwierdziła, że było trochę nudno. Uczta z okazji Nocy Duchów nie różniła się niczym od innych uczt. Może oprócz latających nietoperzy. Po uczcie jeszcze długo siedzieli w pokoju wspólnym po czym bardzo późnym wieczorem udali się do swoich dormitoriów. Noc upłynęła spokojnie. Nazajutrz miał się odbyć pierwszy w tym roku mecz quidditcha. Leżąc w łóżku Olivia, Lily i Rose stwierdziły, że przydałaby się jakaś przygoda, jednak jak na razie nic nie wskazywało na to, że prędko się pojawi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz